Majówka z maluchem - polki.lu
18883
single,single-post,postid-18883,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,qode-title-hidden,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive
IMG_8390 (Copy)

Majówka z maluchem

Gdy przeprowadzałam się we wrześniu do Luksemburga, to wszyscy przestrzegali mnie, że w tym państwie się nic nie dzieje i dodatkowo jest bardzo zimno i deszczowo. Ostatnia niedziela obaliła zupełnie te dwa mity….

28 maja spotkaliśmy się w Bech przy dawnym dworcu kolejowym i silną czterdziesto osobową grupą, pod czujnym okiem naszej przewodniczki Iwony Mastalskiej, wyruszyliśmy na nasz czwarty spacer ze Stowarzyszeniem Polki.lu. Tym razem było troszkę inaczej, towarzystwo było bardzo międzynarodowe (doliczyłam się 5 narodowości) i średnia wieku spacerowiczów zdecydowanie niższa! Nasza najmłodsza trójka uczestników: Mateusz – 18 m-cy, Gabriel – 19 m-cy i Matylda – 20 m-cy, maszerowała bardzo zawzięcie, pozostawiając wózki spacerowe na użytek tatusiów .

Muszę przyznać, że 32 stopniowy upał dał nam trochę w kość, ale ciekawa i bardzo urozmaicona trasa “Śladami pociągu Charliego” została zakończona sukcesem przez wszystkich spacerowiczów. Ścieżka pedagogiczna była dla wszystkich, nie tylko dla 18 młodszych uczestników, bardzo ciekawym przeżyciem. Po drodze zatrzymaliśmy się na 14 stacjach, na których rozwiązywaliśmy różnego rodzaju zadania sportowo – umysłowe. Zgłębiliśmy tajemnice czytania wieku drzew ze słojów, porównaliśmy nazwy różnych drzew w paru językach, nauczyliśmy się rozpoznawać po śladach zwierzęta, poznaliśmy prawa dzieci. Jednak największa frajdę, ku zgrozie okolicznych mieszkańców, sprawiło wszystkim uczestnikom wydawanie głośnych dzwięków do tuby i słuchanie echa rozlegającego się w dole doliny. Miłym przerywnikiem były też przypadkowo spotkane konie, które chyba jeszcze nigdy nie były tak wypieszczone. Cofnęliśmy się też trochę w czasie i doznaliśmy dreszczu emocji piorąc jak nasze prababcie w strumieniu na tarce. Ile było przy tym śmiechu, a i przy okazji mogliśmy się trochę ochłodzić. 

W trakcie wędrówki, naszym najmłodszym uczestnikom nie zabrakło energii na zorganizowanie zawodów w skoku w dal. Medal w tej dyscyplinie zdobył Igor, syn naszej przewodniczki (widać tu spore sportowe doświadczenie, wiadomo genetyka nie kłamie). 

W ostatnim etapie marszu mogliśmy się trochę ochłodzić przechodząc przez stary tunel kolejowy, gdzie najmłodsi usilnie szukali nietoperzy. 

Po ukończeniu trasy, każde z dzieci dostało okolicznościowy Dyplom Charliego.

Na terenie gminy Bech, gdzie zostały odkryte jedne z najbardziej znaczących resztek osiedli rzymskich w Luksemburgu, przemaszerowaliśmy w sumie 5,5 km. Zwierzę się wam, że jeszcze tyle dobrej energii i kalorii nigdy nie uwolniło się z naszych ciał podczas marszów Polki.lu. I całe szczęście, że spaliliśmy te kalorie, które pozwoliły zrobić miejsce na niedzielny obiad w restauracji “D’Autrefois” w Bourglinster. Nasza członkini Iza Wojcicka przygotowała nam niesamowitą ucztę we włoskim stylu na ocienionym tarasie.

Pomimo, że za każdym razem na spacer dołączają nowe osoby (to super!), wytworzyła się między nami fajna więź i towarzyszy nam zawsze wspaniała energia. To właśnie te pozytywne wibracje przechowuję i czekam już z niecierpliwością na kolejny spacer, aby doładować akumulatory. Nie zapomnijcie, że już wkrótce spotykamy się na ognisku!

A tymczasem wspominajcie nasz ostatni marsz oglądając cudowne zdjęcia zrobione przez Gabi Kaziuk ze Studio BlinkBlink (jak dobrze, że z nami byłaś!). Olbrzymie podziękowania należa się również Iwonie Mastalskiej, naszej super przewodniczce, która ma dla nas ogromne złoża cierpliwości i zawsze zaskakuje nas świetnie przemyślanymi trasami! Dziękujemy!!!

Ps. Tak na marginesie, to muszę przyznać, że w Luksemburgu sporo się dzieje, a jest to głownie zasługa Stowarzyszenia Polki.lu i pogoda nawet jest całkiem znośna. 🙂

Joanna Rippel