Noc Czarownic ze Zdrową Polką - Fotorelacja - polki.lu
24233
post-template-default,single,single-post,postid-24233,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,qode-title-hidden,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive

Noc Czarownic ze Zdrową Polką – Fotorelacja

Noc Walpurgii, czyli noc czarownic już za nami, a wraz z nią, kolejne niezapomniane chwile. Pogoda bardzo nam sprzyjała i po zachmurzonym dniu, ognisty zachód słońca oświetlił nasz kamienny krąg dokładnie w momencie, kiedy w szampańskich nastrojach doszłyśmy do celu. Z pochodniami i w kapeluszach czarownic mogłyśmy obchodzić tę niezwyklą noc, której korzenie wywodzą się jeszcze ze starogermańskiej mitologii. Zgodnie z liczącą sobie kilkaset lat tradycją, jej obchody przypadają na ostatni dzień kwietnia. Jej ojczyzną są góry Harcu, gdzie do dziś, odbywają się wówczas festyny, tańce czarownic i ucztowanie przy ogniskach.

Noc z 30 kwietnia na 1 maja była od wieków uważana za noc magiczną. Początkowo jej obchody były hołdem składanym wiośnie, świętowano zbliżające się nadejście lata, a z nim czas zbiorów i obfitości. Hierarchowie kościelni próbowali długo odwieść, już chrześcijański, a nadal hołdujący pogańskim obrządkom lud, od tego obyczaju. Bezskutecznie. W końcu postanowiono powiązać obchody pogańskiego obrządku z dniem 1 maja, który uczyniono dniem świętej Walpurgii – patronki, mającej chronić ludzi przed złymi mocami. W mitologii celtyckiej noc z 30 kwietnia na 1 maja nosi nazwę Beltane i poświęcona była pogańskiemu bóstwu światła i ognia- Baalowi. Stąd zapewne pochodzi, zachowany do dziś, zwyczaj rozpalania ognisk w tę noc. Od XVI wieku, kiedy w Europie rozpętało się szaleństwo polowania na czarownice, powiązano noc Walpurgii z legendami, o odbywających się na górze Brocken (góry Harcu) sabatami czarownic. Opowiadano, że w noc 30 kwietnia czarownice zbierają się na Hexenplatz (Plac czarownic), aby wspólnie, oczywiście na miotłach, wyruszyć na najwyższy szczyt w pasmie gór Harcu i tam oddać się bezecnym uciechom i ucztować w towarzystwie diabła. Swego czasu w spotkania złych mocy na Brocken nie tylko wierzono, ale wręcz bano się ich. Na domach rysowano kredą krzyże, na podłodze układano skrzyżowane miotły. Przez miasto przeciągały procesje mieszkańców, starając się robić możliwie dużo hałasu, co miało odstraszać złe duchy. Na głównym placu miasta wędrowne trupy aktorskie odgrywały przedstawienia o świętujących na Brocken wiedźmach.

My jedynie upiekłysmy kielbasy przy zapalonym przez naszych strażników ognia ognisku i mogliśmy wspólnie obchodzić również urodziny oraz rocznicę ślubu obecnych na naszym sabacie.