Zdrowa Polka w Altrier - Fotorelacja - polki.lu
24272
post-template-default,single,single-post,postid-24272,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,qode-title-hidden,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive

Zdrowa Polka w Altrier – Fotorelacja

Zimna Zośka w tym roku była również trochę mokra, ale przelotny deszczyk wcale nie zniechęcił naszej dzielnej grupy marszowej i w dosłownie szampańskich humorach przemierzyliśmy seledynowo zielone lasy bukowe, które skrywają tajemnicze miejsca wysokiej historycznej klasy. Zaczeliśmy od kurhanu związanego z cywilizacją Hunsrück-Eifel (VI-III w pne), potwierdzającego, że w tamtym okresie, pogrzeb stał się bardziej powszechny. Nekropolie drugiej epoki żelaza wyróżniają się wyjątkowymi grobowcami zawierającymi prestiżowe dobra (częściowo z rejonow śródziemnomorskich). W kurhanach przedstawicieli tej celtyckiej arystokracji można znalezć rydwany, bogato zdobioną broń, brązowe wazony z importu śródziemnomorskiego, a także biżuterię czasami złotą z koralowymi intarsjami. Ten imponujący tumulus w Altrier mieścił małą komorę grobową arystokraty z V wieku pne. Jego skremowane resztki zostały umieszczone w stamnos – dużym etruskim pojemniku z brązu – owiniętym drogocennymi tkaninami i na którym spoczywał żelazny miecz, przytrzymywany plecioną skórzaną opaską. Oprócz złotej bransoletki ten grobowiec zawierał antropomorficzną strzałkę z brązu, ozdobioną koralowymi wstawkami.

Następnym historycznym akcentem było miejsce upamiętniajace zestrzelenie w nocy z 27 na 28 sierpnia 1943 r. brytyjskiego samolotu RAF-u Halifax. Spośród 7 członków załogi bombowca Halifax 2 lotników zginęło podczas ostrzelania z niemieckiego myśliwca nocnego JU-88, pilot zginął podczas katastrofy, a 4 innym lotnikom udało się zeskoczyć w ciemną noc. Zostali znalezieni i pod opieką luksemburskiego ruchu oporu ukryci, po czym wrócili do swojej brytyjskiej ojczyzny. 28 sierpnia 1943 r. niemieckie siły okupacyjne odgrodziły masowo miejsce katastrofy. W następnych tygodniach części samolotu zostały załadowane na ciężarówki, przeładowane na wagony kolejowe w Beidweiler i przetransportowane do Niemiec. Jednak wielu mieszkańcom okolicznych wiosek udało się zdobyć pamiątki z rozbitego bombowca. Nawet dziś można znaleźć cząsteczki aluminium w leśnych częściach pasa awaryjnego, które pochodzą z rozbitego bombowca. Te aluminiowe arkusze zostały zrzucone przez angielskie bombowce podczas wojny w celu zmylenia radaru wroga.

Prawdopodobnie najbardziej znanym miejscem lub najbardziej charakterystycznym punktem w Marscherwald jest „zegar słoneczny”. Po pokonaniu kilkudziesieciu schodów, dostajemy sie na półke, na której zegar słoneczny został wykuty w skale przez dwóch mieszkańców Kobenbour w 1926 roku.

Nasza tradycyjna przerwa ciasteczkowa odbyła się przy brzegu torfowiska, na którego powierzchni wkrótce zakwitną źółte irisy, a koncerty miejszkąjacych tam żab będzie można słyszeć z dużej odległości.

Po przejściu między fascynującymi formacjami skalnymi charakterystycznymi dla Mullerthal, czyli Małej Szwajcarii Luksemburskiej, dochodząc do naszego punktu wyjścia natknęliśmy się jeszcze na olbrzymi dąb, sklasyfikowany jako pomnik i będący największym drzewem w Luksemburgu. Ma średnicę 236 cm i osiąga wysokość 23 m, a jego wiek jest szacowany na ponad 300 lat.

Na wysokości 1,35 m od ziemi otwiera się wnęka zamknięta ogrodzeniem z kutego żelaza z figurą Matki Boskiej, która na przestrzeni wieków była wymieniana kilkakrotnie. Najstarszy zachowany obecnie wizerunek przedstawia ubrany model Pocieszycielki Umartwionych. Matka Boża z Hersberg nosi imię „Maria im Walde – Hülfe in der Noth”.

Pochodzenie tego kultu pozostaje owiane tajemnicami. Tradycja podaje, że w XVIII wieku dwóch młodych chłopców zostało powalonych pod dębem, a ich towarzysz, który przeżył, zainstalował posąg jako znak rozpoznawczy.

Bardziej prawdopodobne jest jednak, że posąg Matki Boskiej zastępuje pogańskie bóstwo czczone tu w czasach rzymskich, a nawet i dawniej.

Zakończeniem tej fascynującej, zróżnicowanej historycznie i terenowo, ale też wymagającej fizycznie wędrówki po skalistym świecie Małej Szwajcarii było terenowe przyjęcie z akompaniamentem gitary i śpiewami. Tak oto Zdrowe Polki i Polacy obchodzą Majówkę nie zważając na kaprysy pogody. Ogromne i serdeczne podziękowanie dla wszystkich. Do zobaczenia w czerwcu!